Imagin Niall.
Chodzisz z Niallem do tej samej szkoły, niestety nie masz przyjaciół. Nikt Cię nie akceptuje za to, że nie masz firmowych ciuchów, czy innych drogich rzeczy.
*twoimi oczami*
No niestety tak jest w tej szkole, nie masz czegoś drogiego- jesteś nikim. Na każdym kroku ktoś mnie obgadywał. Przechodząc przez korytarz zawsze czułam wszystkich oczy skierowane na mnie, a następnie rozmawianie pomiędzy sobą o mnie, oczywiście negatywnie. Nie było mnie, ani mojej mamy stać na takie wydatki. Najczęściej kupowałam coś w lumpeksie i bywało do rzadko. Moja mama strasznie długo pracowała, prawie całymi dniami. Tata zmarł gdy byłam mała. Wiedziałam, że mama się starała, więc próbowałam nie okazywać mojego niezadowolenie czy smutku. Moim jedynym kolegą, może nawet przyjacielem był Niall, często mnie wspierał, chociaż nie chodził do mojej klasy, tylko do przeciwnej. Nie wiedziałam czy to robi szczerze czy z litości...
Pewnego dnia jak każdego innego, wybrałaś się do szkoły, nie chętnie ale musiałaś. Gdy doszłaś do szkoły, było za pięć ósma, więc po chwili rozległ się dzwonek na lekcje. Na pierwszej przerwie jak zwykle zostałaś wyzwana paroma dennymi tekstami. Następna przerwa była dłuższa, gdy wychodziłaś z klasy ktoś Cię rzucił kulką papierową. Próbowałaś jak mogłaś nie zwracać na to uwagi. Przechodziłaś korytarzem, ponieważ chciałaś zejść na dół, aby pójść do toalety. Jakiś 'debil' rzucił w Ciebie śnieżką i to w oko, więc musiałaś się wybrać do pielęgniarki. Z oddali zauważyłaś Nialla, zawiodłaś się na nim, że w ogóle nie zareagował. Może nie zauważył, albo miał już po prostu dość Ciebie i tego wszystkiego.
*po lekcjach*
Wyszłaś ze szkoły i kierowałaś się w stronę domu. Przeszłaś przez światła i wchodząc na chodnik, usłyszałaś znajomy głos ;
- [t.i] zaczekaj!
Wiedziałaś, że to Niall, lecz udałaś, że go nie usłyszałaś, lecz po chwili jeszcze głośniej krzyknął. Więc nie możliwe było by to żebyś tego nie usłyszała, chyba że byłabyś głucha. Więc zatrzymałaś się i odwróciłaś w stronę blondyna. On z oddali, podchodził bliżej Ciebie i było widać to, że jest zadowolony. Też tworząc niby szczęście, lekko się uśmiechnęłaś.
Kiedy doszedł powiedziałaś :
- Dzisiaj w szkole...- nie dokończyłaś.
- Tak wiem, widziałem.. Ale ja Cię przepraszam, po prostu musiałem złapać nauczyciela.. - wytłumaczył.
- Rozumiem - odpowiedziałaś.
- Nie gniewaj się! Zawsze Ci mogę pomóć! W końcu jesteśmy przyjaciółmi, prawda?
- Tak myślę - odzyskałaś nadzieję, że naprawdę Cię lubi i nie robi tego z wszystkiego z litości.
Zbliżał się skręt na Twoją ulicę, więc się pożegnałaś z Niallem, ponieważ on mieszkał ulicę dalej. Jeszcze przed odejściem spytał :
- Na którą jutro masz do szkoły?
- 8:00- odpowiedziałaś.
- To pójdziemy razem! - uśmiechnął się.
- Jasne!
*
*następny dzień w klasie*
Pani zaczęła wyczytywać osoby, które nie zapłaciły za wycieczkę 3 dniową. O dziwo nie wyczytała Ciebie, stwierdziłaś, że to jakaś pomyłka.. przecież nie miałaś pieniędzy na to. Po lekcji postanowiłaś podejść do pani i spytać :
- Dlaczego pani mnie nie wyczytała? Przecież nie zapłaciłam...
- Jak to? Przecież koperta na biurku leżała z Twoim nazwiskiem, wszystko zapłacone..
- CO?! JAK?! TO JAKAŚ POMYŁKA! - powiedziałaś z niedowierzaniem.
- Oj przestań, śpieszę się na dyżur - zmarszczyła brwi nauczycielka.
Gdy wyszłaś z klasy długo się zastanawiałaś jak to się stało, kto za Ciebie zapłacił. W końcu zobaczyłaś przechadzającego się Horana przez korytarz, podbiegłaś do niego i spytałaś:
- To ty?! Zapłaciłeś?
- Za co? - zachichotał.
- Ty już dobrze wiesz! Za wycieczkę 3 dniową, w końcu jedziemy z Twoją klasą...
- Nie? - powiedział.
- Niall, ja wiem kiedy kłamiesz..
- Eh no dobra, ale należy Ci się! - powiedział z przekonaniem blondyn.
- Prosiłam Cię, nie rób tak....
- To ostatni raz, proszę, proszę, pojedź na tą wycieczkę......- prosił.
- Przysięgaj, że to ostatni raz?! I te pieniądze Ci oddam.
- Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - krzyknął.
- Skończ, ciesz się, że pojadę - powiedziałaś.
- Ok, ok.
*
muzyka : http://www.youtube.com/watch?v=R4-NLf_4KOkNadchodził dzień powrotu z wycieczki. Ok. 21:00 byliście pod szkołą, niestety rodziców Nialla nie było w domu, więc musieliście wrócić pieszo do domu. Wychodząc z autobusu zrobiło Ci się chłodno, więc Niall dał Ci swoją kurtkę, gdy oddaliliście się od szkoły, kierując się do domu, spytałaś :
- Nie będzie Ci zimno?
- Coś ty, ważne żeby Ci było ciepło - uśmiechnął się.
Zarumieniłaś się lekko. Niall spytał :
- Jak wycieczka? Chyba nie żałujesz?
- Nie no coś ty! Super było, dziękuję Ci - spojrzałaś w oczy blondyna.
- To ja Ci dziękuję, że jesteś - powiedział.
Jeszcze bardziej oblałaś się rumieńcami.
- To takie miłe słowa.. - uśmiechnęłaś się.
- Nie wiem czy następne słowa, które wypowiem będą również dla Ciebie miłe - wziął głęboki oddech.
- Ale co się dzieje? - spuściłaś ze smutkiem głowę.
Chwile tak postaliście w ciszy, aż wreszcie Niall wyrwał tą ciszę i ponownie wziął głęboki oddech i powiedział :
- Nie mogę już tego skrywać..
- Powiedz, ja zrozumiem.. nawet jak to ma być coś strasznego..
- Dobra.. po prostu ja Cię kocham, jestem w Tobie zakochany!
- Na prawdę? Nie wierzę, ty? We mnie? Takiej szarej myszce, wciąż poniżanej?
- Nie mów tak, kocham Cię bez znaczenia jak się ubierasz czy ile masz pieniędzy. Po prostu za twój charakter i dobre serce i jesteś również śliczną osobą!
- Niall, ja się bałam Ci o tym powiedzieć, ale skrycie w głębi serca.. Chciałam Ci to powiedzieć.. lecz bałam się..
Niall zbliżył się do Ciebie i lekko pocałował Twoje usta, po chwili zaczął padać straszny ulewny deszcz. Ale was to nie interesowało, całowaliście się, później szybko biegnąc i równocześnie trzymając się za ręce wróciliście do swoich domów.
Proszę o komentarze, podoba się?